Muszę zacząć od tego, że znowu była widoczna ta tendencja spadkowa, którą obserwuję od 2020 roku polegająca na tym, że albumów powyżej 8/10 zaczyna wychodzić coraz mniej: dawniej bardzo dobre zespoły już często nie mają tak dobrej formy, natomiast nowe nie są tak dobre jak te co powstawały wcześniej, poza tym muzycznie wychodzi coraz więcej wtórności i powtarzalności a nowe kapele często po prostu naśladują innych wydając albumy brzmiące jak gorsze wersje tego co już wyszło wcześniej, zamiast przyłożyć się do nagrania czegoś naprawdę dobrego. Jeszcze oceny 9/10 i 8/10 nadal się regularnie zdarzają, jednak jeśli chodzi o 10/10 to znowu nie było ani jednej, choć wcześniej, pomiędzy 2000 a 2018 zawsze jakieś się trafiały i to zwykle więcej niż jedna (poza tym okresem, maksymalne noty trafiały się w 1997, 2020, 2021 oraz 2022 roku). Ostatnim albumem z oceną 10/10 i jednocześnie najlepszym wydanym po 2020 nadal pozostaje Miseration "Black Miracles and Dark Wonders" z 2022 roku. Lata pomiędzy 1995 a 2020 rokiem to zdecydowanie najlepszy okres w historii metalu, i tu nie ma żadnych wątpliwości, jednak na chwilę obecną wszystko by wskazywało na nadejście gorszych czasów dla muzyki, choć nadal pozostaje we mnie odrobina nadziei iż to jakiś chwilowy spadek formy a za jakiś czas znowu zacznie rocznie wychodzić po kilka albumów zasługujących na maksymalną ocenę.
Niektórych nowych czytelników moich podsumowań mogą zaskakiwać ogólnie dość wysokie oceny i niewielka ilość bardzo niskich, ale spowodowane jest to wcześniejszą ostrą selekcją zespołów do zapoznania i jak coś od razu sprawia wrażenie średniaka to w ogóle nie tracę na to czasu, grupa musi mieć to coś, co przyciągnie moją uwagę i ostatecznie wychodzi na to, iż słucham głównie najlepszych o stałej formie gdzie rozczarowanie sprowadza się zwykle do dania szóstki czy piątki, co znaczy, że i tak dany krążek nadal jest lepszy od tych, jakie wydają odrzucone na starcie kapele. Mała informacja wyjaśniająca punkt "pozycja w dyskografii": jako, że zespoły wydają różne rzeczy, które można podzielić na longplaye, EPki, demówki, splity, płyty świąteczne, takie z coverami czy the best of, co może wprowadzać zamieszanie, postanowiłem brać tu pod uwagę praktycznie wyłącznie oficjalne płyty długogrające a jeżeli akurat ktoś wypuścił mini album to napisałem o tym odpowiednią informację. Po małym wstępie zapraszam już wszystkich do przeczytania mojego rankingu płyt sprawdzonych w 2022 roku a wcześniej dla przypomnienia opis mojej skali ocen:
1. Kompletna tragedia, nie uznaję oceny 0 i niższych, więc ukrywają się one pod jedynką, czyli, że to, co ją otrzyma oznaczać może zarówno kompletny syf, który można by określić np. jako -50/10 jak i prawdziwe 1, w każdym razie lepiej się trzymać od tego z daleka. Generalnie w rankingach nie występuje bo zwyczajnie nie słucham czegoś takiego.
2. Tragedia ale ma jakieś minimalne zalety. Co do występowania… to w tym roku po raz pierwszy się tu pojawiła.
3. Da się posłuchać ale zdecydowanie szkoda na to czasu. Jako, że płyty oceniam po kilkukrotnym odsłuchaniu a coś co można by tak ocenić nie jest miłe dla ucha to również zwykle omijam takie krążki więc i w rankingach zwykle się ich u mnie nie spotyka (jednak akurat w tym roku trafiły się aż cztery).
4. Album poniżej średniej, można posłuchać, ma jakieś swoje niewielkie zalety, ale jednak wad jest więcej.
5. Typowy średniak, nie rani uszu, ale też raczej nie wywołuje pozytywnych odczuć, czyli dosyć bezpłciowe granie gdzie wad i zalet jest po równo.
6. Całkiem dobry, odczucia przy odsłuchiwaniu jak najbardziej pozytywne jednak mogłoby być lepiej.
7. Dobra płyta, ta ocena jest u mnie najczęściej spotykana. Generalnie wszystko jest w porządku i słucha się tego przyjemnie, zespół zrobił swoje jednak aby otrzymać osiem potrzeba czegoś więcej.
8. Bardzo dobra i na pewno warta polecenia, coś co wyróżnia się z tłumu poziomem. Od tej oceny zaczynają się najlepsze albumy, które na dłużej pozostają w pamięci.
9. Płyta wyjątkowa, czymś zachwycająca np. pięknem, klimatem, ciężarem czy techniką, podczas słuchania nie wyłapuje się wad i ma się ochotę do niej często wracać.
10. Genialna, ma wszystko to co poprzednia ocena ale i coś więcej, album do którego, zawsze chętnie się wraca, ma się ochotę śledzić teksty podczas słuchania, taki który od razu przychodzi na myśl gdy słyszy się pytanie w stylu "wymień swoje ulubione płyty".
Dodatkowo wprowadziłem osobną skalę ocen w pozycji ciężar, jednak zastosowałem tu pięciostopniową skalę aby się nie myliła z oceną samego albumu:
0. W przypadku bardzo lekkich, w zasadzie niemetalowych rzeczy jak np. ethereal.
1. Dla takich wprawdzie metalowych (często na granicy z rockiem) ale melodyjnych, z prostymi riffami, z samym czystym wokalem jak alternative metal, symphonic metal z popowym podejściem czy bardzo łagodnych odmian power metalu.
2. Dla takich zespołów z bardziej wyrazistymi riffami i pojedynczymi growlami czy trochę większą ilością screamów czyli np. cięższe odmiany power czy symphonic metalu czy jakieś bardzo lekkie post-hardcore i metalcore.
3. To taki poziom typowy dla metalcore i melodic death metal gdzie są czyste, screamy i wysokie growle lub gdy wprawdzie niższe growle występują i chwilami robi się sporo ciężej ale dominują czyste wokale i lżejsze granie.
4. Dla cięższego metalcore i melodeath gdzie nie ma czystych wokali jednak wokale to niższe screamy i wysokie growle ale również podchodzą tu lżejsze deathcore czy death metal gdzie jest sporo wstawek z czystymi wokalami czy melodyjniejszych, wolniejszych elementów.
5. Dla faktycznie ciężkiego grania: deathcore, death metal, black metal, doom metal gdzie nie ma czystych lub są naprawdę w minimalnej ilości.
Specjalnie wyciągnąłem go przed zalety gdyż tu muszę wspomnieć o jednej sprawie: ciężar od 3 w górę uznają za zaletę jednak od 3 w dół wcale nie jest wadą.
1. SickSense "Cross Me Twice" (9/10)
Tracklista:
1. Sellout
2. Wildfires
3. Throwback
4. Fever Dream
5. Invisible
6. On Repeat
7. Masquerade Parade
8. In This Carousel
9. Here Come All the Memories
10. Follow Me
Długość: 0:37:38
Gatunek: Nu Metal / Metalcore / Rap Metal
Data wydania: 14.02.2025r
Kraj: Kanada
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal i Keyboard: Vicky Psarakis ; Wokal (growl i rap): Robby J. Fonts ; Gitara prowadząca: Phillip Lykostratis ; Gitara basowa: Rich Regier ; Perkusja: Joseph Polizzi
Wytwórnia: Earache Records
Pozycja w dyskografii: 1
Ciężar: 3/5
Najlepsze utwory: Masquerade Parade ; In This Carousel ; Follow Me
Zalety: różnorodność ; chwytliwość
Wady:
Dodatkowy komentarz: Na wydanych wcześniej dwóch EPkach wykonywali połączenie nu metalu i rap metalu, potem jednak doszło do zmian w składzie w wyniku których wymienieni zostali wszyscy instrumentaliści oraz do modyfikacji brzmienia. Na debiutanckim Cross Me Twice ilość rapu uległa zmniejszeniu (co mnie akurat cieszy, gdyż za rapowaniem nigdy nie przepadałem), nu metalu też jest sporo mniej a sama muzyka skierowała się bardziej w stronę metalcore, przy czym oczywiście daleko im do czystogatunkowego grania, zresztą jak już dawno temu zdążyłem zauważyć to kanadyjskie odmiany różnych gatunków dość często odbiegają od typowego brzmienia i np. ich melodeath też jest średnio podobny do szwedzkiego czy fińskiego. Album jest naprawdę zróżnicowany, są tu różne formy wokalu obu osób za niego odpowiadających, Vicky śpiewa cleanem, czasem rapuje, stosuje screamy czy growle, natomiast Robby growluje i rapuje, od strony instrumentalnej stosowane są riffy nu metalowe (wolne i mięsiste) jak i metalcoreowe (szybsze i melodyjniejsze) a nieraz nawet trafią się lżejsze fragmenty kojarzące się bardziej z metalem alternatywnym. Co ciekawe, początkowo nie byłem
w pełni przekonany do albumu jednak ma on to do siebie, że przy kolejnych
odsłuchaniach brzmi coraz lepiej i szybciej wpada w ucho, a efekt tego jest
taki, że początkowo dałem mu 8/10 i przez jakiś czas do niego nie wracałem,
potem podniosłem ocenę do 9/10 ale był na piątym miejscu w rankingu, potem
stopniowo zaczął poprawiać swoją w nim pozycję aż w końcu dotarł do pierwszego
miejsca i został oficjalnie ogłoszonym płytą roku.
2. Of Grace "Vindicta" (9/10)
Tracklista:
1. Leasing
2. Blade
3. Tortured
4. Detached
5. Becoming
6. Misguided
7. Memory
8. Vindicta
Długość: 0:38:10
Gatunek: Progressive Deathcore / Atmospheric Doom Metal
Data wydania: 07.02.2025r
Kraj: USA
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal, gitara prowadząca, rytmiczna, basowa i perkusja: Logan Thornton
Wytwórnia:
Pozycja w dyskografii: 1
Ciężar: 4/5
Najlepsze utwory: Tortured ; Detached ; Vindicta
Zalety: klimat ; złożoność i rozbudowanie utworów
Wady:
Dodatkowy komentarz: Debiutancki album bardzo oryginalnego projektu gdyż łączy on progressive deathcore z atmospheric doom metalem a muzykę charakteryzują średnie i wolne tempa, mieszanie deathcoreowych growli ze spokojnymi, doomowymi czystymi wokalami, nieschematyczna budowa utworów oraz zmiany ciężaru od soczystych breakdownów (jednak jest ich zdecydowanie mniej niż w typowych deathcoreowych kapelach) po spokojne, atmosferyczne granie. Tutaj warto wspomnieć, że chociaż na albumie znajduje się osiem utworów to w rzeczywistości jeden płynnie przechodzi w kolejny a w kilku zdarzają się powtórzone pewne motywy, zupełnie jakby był to po prostu jeden trzydziestoośmiominutowy utwór.
3. In The Woods... "Otra" (9/10)
Tracklista:
1. The Things You Shouldn't Know
2. A Misrepresentation of I
3. The Crimson Crown
4. The Kiss and the Lie
5. Let Me Sing
6. Come Ye Sinners
7. The Wandering Deity
Długość: 0:46:48
Gatunek: Progressive Doom Metal
Data wydania: 11.04.2025r
Kraj: Norwegia
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal: Bernt Fjellestad ; Gitara prowadząca i rytmiczna: Bernt Sørensen ; Gitara prowadząca, rytmiczna i akustyczna oraz keyboard: Kåre André Sletteberg ; Gitara basowa i keyboard: Nils Olav Drivdal ; Perkusja: Anders Kobro
Wytwórnia: Prophecy Productions
Pozycja w dyskografii: 7
Ciężar: 2,5/5
Najlepsze utwory: The Things You Shouldn't Know ; The Crimson Crown ; Let Me Sing
Zalety: klimat ; nieschematyczność i złożoność utworów ; Inspirowanie się kilkoma gatunkami i dobrze połączenie tego w spójność całość
Wady:
Dodatkowy komentarz: Zespół swój debiutancki album wydał 30 lat temu i zawsze mieli tendencję do łączenia ze sobą różnych elementów, przez co ciężko ich było jednoznacznie zaszufladkować a dla wygody często stosowany względem nich był po prostu tag Avant-Garde Metal: jeżeli chodzi o części składowe ich stylu to początkowo łączyli progressive, gothic i black metal z elektroniką, potem jednak zaczęli bardziej ukierunkowywać się na progressive doom metal co mocniej uwidoczniło się po tym jak w 2016 roku powrócili z nową płytą po siedemnastoletniej przerwie. W tym miejscu warto wspomnieć, że skład wielokrotnie się zmieniał (z oryginalnego pozostał jedynie perkusista Anders Kobro) i do niedawna nie było dwóch albumów w nagrywaniu których uczestniczyliby dokładnie ci sami muzycy, jednak tym razem stało się inaczej gdyż skład jest dokładnie ten sam co na wydanej trzy lata temu Diversum. Natomiast sama muzyka ponownie uległa pewnym zmianom, generalnie nadal jest to progressive doom metal jednak miejscami grają trochę szybciej za sprawą power metalowych naleciałości w warstwie instrumentalnej, z kolei tak jak trzy lata temu były one słyszalne w wokalu podczas cleanów to teraz czyste wokale brzmią jak mieszanka tych spotykanych w metalu progresywnym i doom metalu. Podobnie jak na Diversum w częściach z „mocniejszym” wokalem występują black metalowe skrzeki oraz melodic death metalowe screamy, (chwilami trafiają się też melodeathowe riffy ale te trafiały się już poprzednio) a skoro już o tym mowa to Otra jest trochę lżejsze od poprzedniczki a czysty wokal zdecydowanie dominuje.
4. Subterranean Lava Dragon "The Great Architect" (9/10)
Tracklista:
1. The Silent Kin
2. The Great Architect
3. A Question of Eris
4. A Dream of Drowning
5. Ov Ritual Matricide
6. Bleed the Throne
Długość: 0:42:45
Gatunek: Progressive Technical Death Metal
Data wydania: 20.01.2025r
Kraj: USA
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal: Connor McNamee ; Gitara prowadząca i rytmiczna oraz wokal: Ethan McKenna ; Gitara basowa i programowanie perkusji: Nick "Nickbass" Shaw
Wytwórnia:
Pozycja w dyskografii: 1
Ciężar: 4/5
Najlepsze utwory: The Silent Kin ; A Dream of Drowning ; Ov Ritual Matricide
Zalety: technika ; złożoność i rozbudowanie utworów
Wady:
Dodatkowy komentarz: W składzie zespołu znajdują się Ethan McKenna oraz Nick "Nickbass" Shaw, którzy na co dzień są członkami Black Crown Initiate i co ciekawe brzmienie Subterranean Lava Dragon mocno przypomina te z ich macierzystego bandu (natomiast Nick oraz wokalista, Connor McNamee razem byli w innym zespole wykonującym progressive technical death metal o nazwie Minarchist). Utwory są rozbudowane, ze zmianami tempa i ciężaru oraz mocno techniczne (jednak bez popadania w przesadę jak to robi np. Obscura), niby album ma tylko 42 minuty jednak znajduje się na nim tylko sześć utworów więc jednak są one dosyć długie gdyż najkrótszy ma cztery i pół minuty natomiast najdłuższy prawie dwanaście minut, natomiast jeśli chodzi o wokale to można tu usłyszeć wysokie i niskie growle, screamy oraz od czasu do czasu czyste wokale.
5. AngelMaker "This Used To Be Heaven" (9/10)
Tracklista:
1. The Silence
2. Rich in Anguish
3. Haunter
4. Silken Hands
5. Relinquished
6. Nothing Left
7. Renaissance
8. The Omen Part I: Prophecy
9. The Omen Part II: Acquiesce
10. Malevolence Reigns
11. Altare Mortis
12. Citadel II
13. This Used to Be Heaven
Długość: 0:46:11
Gatunek: Deathcore
Data wydania: 20.11.2025r
Kraj: Kanada
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal: Casey Tyson-Pearce, Ian Bearer ; Gitara prowadząca i rytmiczna: Colton Bennett, Matt Perrin, Johnny Ciardullo ; Gitara basowa: Cole Rideout ; Perkusja: Steven Sanchez
Wytwórnia:
Pozycja w dyskografii: 4
Ciężar: 5/5
Najlepsze utwory: Rich in Anguish ; Nothing Left ; This Used to Be Heaven
Zalety: technika ; szybkość ; solówki gitarowe ; zróżnicowane jak na deathcore
Wady:
Dodatkowy komentarz: Na EPce i debiutanckim krążku w zasadzie tworzyli dosyć typowy deathcore jednak na wydanym w 2019 roku genialnym albumie zatytułowanym po prostu AngelMaker urozmaicili swoją muzykę wypracowując przy tym własny, oryginalny styl, który kontynuowali na wydanym w 2022 roku Sanctum (choć poziomem trochę mu ustępował więc dałem "tylko" mocne 8/10), natomiast tegoroczne This Used to Be Heaven zarówno pod względem brzmienia jak i poziomu muzyki dorównuje AngelMaker więc pozostaje mi tylko wklejenie tutaj tego co napisałem w rankingu z 2019 (jak i 2022) roku z dokonaniem niewielkiej edycji tekstu. Znajdziemy tutaj sporo różnych growli i screamów w tym podchodzące pod skrzek, pig squeal ale również takie bardziej emocjonalne jakie można znaleźć w twórczości Upon A Burning Body czy Fit For An Autopsy co jest naprawdę wielką zaletą, poza tym w pojedynczych utworach trafiła się też deklamacja, skandowanie a w zamykającym płytę nawet odrobina czystego wokalu, w tym miejscu warto jeszcze wspomnieć, że zespół ma dwóch wokalistów a dodatkowo w trzech trackach gościnnie wystąpili jeszcze Benjamin McClure (z Misery Chip), Ben Duerr (z Shadow of Intent) oraz Cameron Argon (z Disfiguring the Goddess) więc wokalnie tym bardziej naprawdę dużo się dzieje. Od strony instrumentalnej mamy do czynienia z czymś co wykazuje zarówno cechy gatunku w którym siedzą jak i death metalu a więc są breakdowny ale i szybkie, rozbudowane, techniczne riffy, miejscami również takie melodyjniejsze, do tego dochodzą jeszcze solówki gitarowe a całości towarzyszą blasty, w tym miejscu z kolei warto jeszcze wspomnieć, że zespół ma trzech gitarzystów więc instrumentalnie tym bardziej naprawdę dużo się dzieje. Podsumowując pod względem różnorodności i skomplikowania przewyższają większość deathcoreowych kapel a co najlepsze poczynione zmiany nie odbiły się na ciężarze więc bardzo podoba mi droga, którą nadal podążają. Ciekawostka: Znajduje się tu utwór Citadel II będący instrumentalem i choć zazwyczaj za nimi nie przepadam to ten jest tak rozbudowany i tyle się w nim dzieje, że słucha mi się go bardzo przyjemnie, dodatkowy smaczek stanowi wykorzystanie w nim motywu przewodniego ze znanego melodramatu sprzed lat a mianowicie Love Story, sam motyw zresztą nie pojawia się u nich po raz pierwszy gdyż był już wykorzystany na EPce w otwierającym album Decay i znajdującym się zaraz za nim Hell (jednak by tu go usłyszeć trzeba się mocniej wsłuchiwać bo stanowi tło) oraz oczywiście w występującej na debiucie pierwszej części Citadel.
6. Pathogenic "Crowned in Corpses" (9/10)
Tracklista:
1. Mass Grave Memory
2. The New Rot
3. Dead But Not at Rest
4. Exiled From the Abyss
5. Fragments
6. Crowned In Corpses
7. Drag Your Crosses
8. Silicon Regime
Długość: 0:42:37
Gatunek: Progressive Technical Death Metal / Math Metal
Data wydania: 07.02.2025r
Kraj: USA
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal i gitara rytmiczna: Jake Burns ; Gitara prowadząca i rytmiczna: Justin Licht, Chris Gardino ; Gitara basowa: Dan Leahy ; Perkusja: Tyler Montaquila
Wytwórnia: Skepsis Recordings
Pozycja w dyskografii: 3
Ciężar: 5/5
Najlepsze utwory: Mass Grave Memory ; Fragments ; Silicon Regime
Zalety: technika ; złożoność i rozbudowanie utworów
Wady:
Dodatkowy komentarz: Na debiucie w zasadzie wykonywali math metal przy czym w wokalu oprócz growli i sporadycznych czystych wokali pojawiały się również blackowe skrzeki, na drugim albumie zmienił się wokalista a zespół przerzucił się na bardziej tradycyjny death metal, natomiast teraz powrócił pierwszy wokalista co ponownie wpłynęło na brzmienie. Aktualnie w ich muzyce można znaleźć zarówno riffy charakterystyczne dla technical death metalu jak i polirytmiczne, typowe dla math metalu (polirytmiczne ale nie djentowe choć zauważyłem, że na stronach o muzyce często popełniany jest ten błąd przy określaniu gatunku), do tego dochodzą progresywne wstawki a utwory, jak to bywa w tym gatunku są nieschematyczne, złożone i dosyć rozbudowane, jeśli chodzi o wokal to zdecydowanie dominują niezbyt głębokie growle, czasem pojawi się trochę czystego wokalu, natomiast ze skrzeków kompletnie już zrezygnowali.
7. Sun of the Dying "A Throne of Ashes" (9/10)
Tracklista:
1. Martyrs
2. Black Birds Beneath Your Sky
3. With Wings Aflame
4. The Greatest of Winter
5. House of Asterion
6. Of Absence
Długość: 0:41:27
Gatunek: Doom Metal
Data wydania: 21.11.2025r
Kraj: Hiszpania
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal: Eduardo Guilló ; Gitara prowadząca i rytmiczna: Daniel Fernández Casuso, Roberto Rayo ; Gitara basowa: Jose Yuste ; Perkusja: Diego Weser ; Keyboard, programowanie, Tylne wokale: David Muñoz
Wytwórnia: AOP Records
Pozycja w dyskografii: 3
Ciężar: 3,5/5
Najlepsze utwory: Martyrs ; House of Asterion ; Of Absence
Zalety: klimat ; złożoność i rozbudowanie utworów
Wady:
Dodatkowy komentarz: Na debiucie zaprezentowali nudny, wtórny i pozbawiony jakichkolwiek ciekawszych pomysłów death/doom jednak już na drugim albumie zaczęli brzmieć bardzo przyjemnie i klimatycznie, może i nie jakoś oryginalnie bo to w sumie tradycyjny, cięższy doom metal ale to w żądnym razie nie przeszkadzało w pozytywnym odbiorze, tutaj jeszcze dodam, że oprócz growli pojawiło się trochę czystych wokali. Na A Throne of Ashes na szczęście kontynuowali tę drogę przy czym album jest jeszcze bardziej zróżnicowany, czystych wokali jest już więcej a nawet w jednym utworze gościnnie pojawił się kobiecy głos wokalistki Antinoë, która nie jest w żadnym zespole ale czasami gościnnie pojawia się na albumach różnych, głównie hiszpańskich kapel. Co ciekawe brzmienie Sun of the Dying mocno mi się kojarzy ze skandynawskim doom metalem, chłodnym i posępnym i jakbym nie wiedział skąd pochodzą muzycy to raczej bym nie zgadł że z pogodnej, ciepłej, słonecznej Hiszpanii. Ciekawostka: Track Black Birds Beneath Your Sky odstaje od reszty zawartości albumu, gdyż jest zdecydowanie szybszy i bardziej przypomina połączenie death metalu z heavy metalem niż doom metal.
8. Zatokrev "...Bring Mirrors to the Surface" (9/10)
Tracklista:
1. Red Storm
2. Blood
3. The Only Voice
4. Unwinding Spirits
5. Faint
6. Changes
7. Pearl Eyes
8. Deep Dark Turns Green
Długość: 1:02:45
Gatunek: Sludge Metal / Progressive Metal / Post-Metal
Data wydania: 29.08.2025r
Kraj: Szwajcaria
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal i gitara rytmiczna: Frederyk Rotter ; Gitara prowadząca i rytmiczna: Steffen Kunkel ; Gitara basowa i tylne wokale: Lucas Löw ; Perkusja: David Burger
Wytwórnia: Pelagic Records
Pozycja w dyskografii: 5
Ciężar: 3/5
Najlepsze utwory: Blood ; Unwinding Spirits ; Deep Dark Turns Green
Zalety: klimat ; złożoność i rozbudowanie utworów
Wady:
Dodatkowy komentarz: Zespół zaczynał od surowego i typowobrzmiącego sludge i progressive metalu (przy czym utwory były długie i porozwlekane), jednak na czwartym albumie ich muzyka zaczęła się bardziej różnicować, mocniej był wyczuwalny progresywny metal, pojawiało się więcej klimatycznych zwolnień a ilość czystego wokalu, który wcześniej występował sporadycznie, uległa zwiększeniu… po czym zrobili sobie dziesięcioletnią przerwę. Powrócili w tym roku z albumem, który poziomem jest równy z poprzednim (zresztą jest jego kontynuacją co uwidocznili nawet w ich nazwach: Silk Spiders Underwater… ...Bring Mirrors to the Surfach) ale jest bardziej zróżnicowany, na którym czuć inspirację innymi zespołami siedzącymi w podobnych klimatach takimi jak The Ocean (głównie to mnie do nich przyciągnęło, oraz to, że Zatokrev aktualnie są pod skrzydłami wytwórni Pelagic Records należącej do Robina Stapsa czyli założyciela i gitarzystę The Ocean), Mastodon, Intronaut, Dvne czy Cult of Luna. Na albumie znalazło się osiem rozbudowanych, nieschematycznych utworów w których można znaleźć pełno zmian tempa i ciężaru, wyjątek stanowią tylko utwory Faint oraz Pearl Eyes, będące dla odmiany krótkie i nastawione na szybkość, z kolei zdecydowanie najbardziej zróżnicowany jest Changes, który zaczyna się ścianą dźwięków, chaotycznością i agresją po czym stopniowo zaczyna się zgodnie z nazwą zmieniać, wyciszać, porządkować i łagodnieć.
9. Kardashev "Alunea" (8/10)
Tracklista:
1. A Precipice. A Door.
2. Reunion
3. Seed of the Night
4. Speak Silence
5. Truth to Form
6. Edge of Forever
7. We Could Fold the Stars
8. Below Sun & Soil
Długość: 0:42:10
Gatunek: Post-Metal / Progressive Deathcore
Data wydania: 25.04.2025r
Kraj: USA
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal: Mark Garrett ; Gitara prowadząca i rytmiczna: Nico Mirolla ; Gitara basowa: Alex Rieth ; Perkusja: Sean Lang
Wytwórnia: Metal Blade Records
Pozycja w dyskografii: 3
Ciężar: 3/5
Najlepsze utwory: A Precipice. A Door. ; Reunion ; Truth to Form
Zalety: klimat ; udane i oryginalne połączenie deathcore z post-metalem ; złożoność i rozbudowanie utworów
Wady:
Dodatkowy komentarz: Na debiucie tworzyli progressive deathcore z post-metalowymi wstawkami, głównie w warstwie instrumentalnej, natomiast wokalnie przeważały growle, jednak już na drugim albumie proporcje się odwróciły i to post-metal dominował zarówno instrumentalnie jak i wokalnie, gdyż tutaj już przeważały charakterystyczne dla gatunku czyste wokale, na drugim miejscu w formach wokalnych były post-black metalowe skrzeki a growle pojawiały się najrzadziej. Z kolei na Alunea zrobili jakby krok w tył, ponieważ brzmi jakby nagrywana była pomiędzy pierwszym a drugim albumem gdyż elementów deathcore’owych i post-metalowych jest w zasadzie po równo (z lekką przewagą po stronie post-metalu) natomiast wpływy post-black metalu znalazły się na trzecim miejscu. Podsumowując na płycie znalazło się osiem rozbudowanych utworów gdzie najkrótszy ma 4:52 a najdłuższy 6 minut, we wszystkich pojawiają się zmiany tempa i ciężaru a więc raz usłyszymy szybko grające gitary (jednak typowo gatunkowych breakdownów tu nie ma) połączone z szalejącą perkusją, growlami i skrzekami, które nagle płynnie przechodzą z wolniejsze, post-metalowe granie, któremu towarzyszą delikatne czyste wokale.
10. In Mourning "The Immortal" (8/10)
Tracklista:
1. The Immortal
2. Silver Crescent
3. Song of the Cranes
4. As Long as the Twilight Stays
5. The Sojourner
6. Moonless Sky
7. Staghorn
8. North Star
9. The Hounding
Długość: 0:47:15
Gatunek: Progressive Melodic Death Metal
Data wydania: 29.08.2025r
Kraj: Szwecja
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal i gitara rytmiczna: Tobias Netzell ; Gitara prowadząca i rytmiczna oraz wokal: Björn Pettersson ; Gitara prowadząca i rytmiczna: Tim Nedergård ; Gitara basowa: Sebastian Svalland ; Perkusja: Cornelius Althammer
Wytwórnia: Supreme Chaos Records
Pozycja w dyskografii: 6
Ciężar: 3/5
Najlepsze utwory: Silver Crescent ; Song of the Cranes ; North Star
Zalety: klimat ; złożoność i rozbudowanie utworów
Wady:
Dodatkowy komentarz: Generalnie od początku trzymają się swojego stylu czyli progressive melodic death metal z drobnymi ale zauważalnymi wpływami doom metalu a główną różnicą pomiędzy albumami jest ilość czystego wokalu: na pierwszych dwóch albumach występowały sporadycznie, na trzecim był jeden utwór w całości z czystym wokalem natomiast od czwartego jest ich już więcej, po trochę w prawie każdym utworze. Stałym elementem jest też wysoki poziom muzyczny gdyż na sześć płyt cztery razy dałem im 8/10, oprócz tego raz dobili do 9/10 a raz tylko 7/10 czyli średnia to właśnie 8/10.
11. The Defect "DEATH X DESTINY" (8/10)
Tracklista:
1. ANNIHILATE
2. RUN
3. INTO THE VOID
4. DREAMWALKER
5. LOST IN THE SHADOWS
6. ETERNAL (what do you see)
7. IMMORTAL
8. DEFIANCE
9. BROKEN MINDS
10. A WAY OUT
Długość: 0:32:49
Gatunek: Trancecore / Alternative Metal
Data wydania: 07.02.2025r
Kraj: USA
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal (czysty): Moon McBee ; Wokal, gitara prowadząca i basowa, perkusja oraz elektronika: Jonny McBee
Wytwórnia:
Pozycja w dyskografii: 1
Ciężar: 2/5
Najlepsze utwory: ANNIHILATE ; RUN ; IMMORTAL
Zalety: udane połączenie muzyki gitarowej z elektroniką ; moc ; szybkość
Wady:
Dodatkowy komentarz: Projekt został założony w 2023 roku przez Jonny’ego McBee i Moon McBee, Jonny na co dzień jest wokalistą w dobrze znanym i brzmiącym unikatowo zespole The Browning (jakby jednak ktoś nie znał to wykonują trancecore / deathcore) natomiast The Defect brzmi jak jego lżejsza i bardziej nastawiona na elektronikę wersja. Oboje odpowiadają za wokale przy czym Moon śpiewa tylko cleanem a Jonny odpowiada za czyste wokale (które dominują), screamy oraz za pojawiające się sporadycznie wysokie growle (poza tym odpowiada też za wszystkie instrumenty i elektronikę).
12. Killswitch Engage "This Consequence" (8/10)
Tracklista:
1. Abandon Us
2. Discordant Nation
3. Aftermath
4. Forever Aligned
5. I Believe
6. Where It Dies
7. Collusion
8. The Fall of Us
9. Broken Glass
10. Requiem
Długość: 0:35:07
Gatunek: Metalcore
Data wydania: 21.02.2025r
Kraj: USA
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal: Jesse Leach ; Gitara prowadząca i tylne wokale: Adam Dutkiewicz ; Gitara rytmiczna: Joel Stroetzel ; Gitara basowa: Mike D'Antonio ; Perkusja: Justin Foley
Wytwórnia: Victor
Pozycja w dyskografii: 9
Ciężar: 3/5
Najlepsze utwory: Discordant Nation ; Collusion ; The Fall of Us
Zalety: szybkość ; chwytliwość ; nawiązania do pierwszych dwóch albumów
Wady:
Dodatkowy komentarz: Killswitch Engage to już zespół legenda i dawniej ścisła czołówka jeżeli chodzi o metalcore, wydali cztery genialne albumy w tym Alive or just breathing czyli najlepszą płytę w gatunku, jak i jedną z najlepszych ogólnie w muzyce (numer 5 w rankingu najlepsze z najlepszych), ponadto The End of Heartache również otrzymało ode mnie maksymalną ocenę. Tu warto wspomnieć, że po dwóch albumach odszedł od nich wokalista Jesse Leach (swego czasu mówiło się, że zostawił na lodówce kartkę z napisem, że odchodzi z kapeli), po czym zastąpił go Howard Jones z którym kontynuowali najlepszy okres w historii zespołu, następnie jednak najpierw wydali mniej ciekawy, po prostu dobry album a następnie odszedł Howard (zrobił dziecko jakiejś gwieździe porno i jego małżeństwo zaczęło się sypać) i powrócił Jesse. Liczyłem wtedy na powrót najwyższej formy, jednak coś się już zmieniło: muzyka złagodniała, utwory stały się bardziej typowe a refreny powtarzalne, choć nadal był to poziom pomiędzy 7/10 a 8/10 to już nie było to. Po wydanym w 2019 roku Atonement nastała cisza, po czym niedawno pojawiły się dwa single… które mnie zmartwiły, gdyż brzmiały one jak mało ciekawe bonus tracki, pierwszy w stylu ostatnich KSE a drugi przypominał Times of Grace (grupa założona przez Leacha i Dutkiewicza, wykonująca muzykę z pogranicza metalcore i alternatywnego metalu). Kiedy w końcu zacząłem słuchać This Consequence… szybko okazało się, że singlowe utwory były najgorszymi na krążku i jedynymi nieudanymi, z kolei reszta prezentuje się zdecydowanie lepiej, nadal nie jest to poziom z okresu pierwszych czterech albumów, jednak spokojnie mogę stwierdzić, że to najlepszy materiał jaki nagrali od czasu powrotu Jessego Leacha: utwory są ciekawe, refreny bardziej zapadają w pamięć a co najważniejsze muzyka znowu nabrała trochę ciężaru gdyż powróciły growle i breakdowny, a w kawałkach Discordant Nation oraz The Fall of Us jest ich na tyle dużo iż spokojnie pasowałyby do tracklisty na płytach Killswitch Engage i Alive or Just Breathing. Mam nadzieję, że nie zawrócą z tej drogi, znowu łagodniejąc, tylko będą to kontynuować, zwykle mówi się iż robienie kroków wstecz nie jest dobre, jednak w przypadku KSE oznaczałoby powrót do starych, dobrych czasów.
13. Machine Head "Unatøned" (8/10)
Tracklista:
1. Landscape øf Thørns
2. Atømic Revelatiøns
3. Unbøund
4. Øutsider
5. Nøt Løng Før This Wørld
6. These Scars Wøn't Define Us
7. Dustmaker
8. Bønescraper
9. Addicted Tø Pain
10. Bleeding Me Dry
11. Shards øf Shattered Dreams
12. Scørn
Długość: 0:41:48
Gatunek: Groove Metal / Nu Metal
Data wydania: 25.04.2025r
Kraj: USA
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal prowadzący i gitara rytmiczna: Robb Flynn ; Gitara prowadząca: Reece Scruggs ; Gitara basowa i tylne wokale: Jared MacEachern ; Perkusja: Matt Alston
Wytwórnia: Nuclear Blast Records
Pozycja w dyskografii: 11
Ciężar: 3/5
Najlepsze utwory: Nøt Løng Før This Word ; These Scars Wøn't Define Us ; Bleeding Me Dry
Zalety: Jak zwykle bardzo dobry wokal Robba Flynna ; energia ; chwytliwość
Wady:
Dodatkowy komentarz: Tego zespołu raczej nikomu nie trzeba przedstawiać gdyż to prawdziwy gigant groove metalu, wydający płyty od 31 lat, przy czym pomiędzy jedną a drugą zwykle mijało kilka lat więc ogólnie nie mają ich jakoś specjalnie dużo jak na kogoś kto jest od tak dawna na scenie muzycznej. W tym czasie muzyka ulegała pewnym zmianom przy czym stałą był groove metal, któremu w zależności od okresu towarzyszył thrash metal, nu metal, rap metal czy progressive metal, tu warto wspomnieć, że po wydaniu w 2018 roku albumu Catharsis Rob Flynn wymienił cały skład (w nowym, na stanowisku gitarzysty znalazł się dobrze wszystkim znany z Decapitated, nasz rodak, Wacław J. "Vogg" Kiełtyka), natomiast w 2022 roku wyszedł Øf Kingdom And Crown, będący najbardziej zróżnicowanym albumem zespołu, stanowiącym jakby przegląd ich całej twórczości, gdyż utwory były poukładane w specyficzne grupy, brzmiące jakby pochodziły z różnych okresów działalności (po dokładniejszy opis odsyłam do mojego rankingu płyt z 2022 roku). W zeszłym roku Vogg odszedł z kapeli a na jego miejsce zatrudniony został Reece Scruggs z którym szybko nagrali Unatøned stanowiące jakby odwrotność poprzedniczki: wtedy utwory były mocno zróżnicowane a teraz w zasadzie wszystkie są w jednym stylu (mieszanka groove i nu metalu), wtedy utwory były bardziej rozbudowane i dłuższe a teraz uległy uproszczeniu i skróceniu (większość ma około 3 minut), wtedy album trwał godzinę, natomiast teraz ledwie 41 minut, wtedy było sporo cięższych form wokalu natomiast tym razem postawili bardziej na czyste wokale i chwytliwe refreny (choć oczywiście, są również nu metalowe, niskie screamy), w zasadzie to główną wspólną cechą jest zachowany specyficzny element nazw utworów i samej płyty polegający na zamianie wszystkich o na ø. Podsumowując Unatøned to najkrótszy, najprostszy i najlżejszy album w dyskografii Machine Head przy czym od razu ujawnia się to co wiadomo już od dawna: od czasów wypuszczonego w 2003 roku Through the Ashes of Empires, zespół jest w bardzo wysokiej formie i bez względu na to na jakie granie akurat mają ochotę, wychodzi im to bardzo dobrze, zawsze są przekonujący w tym co robią, nie schodząc poniżej oceny 8/10.
14. Faetooth "Labyrinthine" (8/10)
Tracklista:
1. Iron Gate
2. Death of Day
3. It Washes Over
4. Hole
5. White Noise
6. Eviscerate
7. October
8. Mater Dolorosa
9. The Well
10. Meet Your Maker
Długość: 0:54:55
Gatunek: Sludge Metal / Doom Metal / Post-Metal
Data wydania: 05.09.2025r
Kraj: USA
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal i gitara basowa: Jenna Garcia ; Wokal, gitara prowadząca i rytmiczna: Ari May ; Perkusja: Rah Kanan
Wytwórnia: The Flenser
Pozycja w dyskografii: 2
Ciężar: 3/5
Najlepsze utwory: It Washes Over ; Hole ; White Noise
Zalety: klimat ; złożoność i rozbudowanie utworów
Wady:
Dodatkowy komentarz: Bardzo przyjemne klimatyczne połączenie sludge, doom i post-metalu z przewagą czystych wokali gdzie oba albumy są na tym samym poziomie i w zasadzie to różnicę stanowi ilość zaczerpniętych z post-black metalu skrzeczanych wokali ponieważ na debiucie jest ich trochę więcej. Nie ma sensu się zbytnio rozpisywać, za to zdecydowanie jest sens zapoznać się z oboma gdyż zdecydowanie warto.
15. Frantic Amber "Death Becomes Her" (8/10)
Tracklista:
1. El Orfanato (Intro)
2. Bloodbath
3. Black Widow
4. Death Becomes Her
5. Hell's Belle
6. Angel Maker
7. Jolly Jane
8. Gore Candy
9. The Butcheress
10. In the Garden of Bones
11. Epitaphium (Outro)
Długość: 0:49:52
Gatunek: Melodic Death Metal
Data wydania: 04.04.2025r
Kraj: Finlandia
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal: Elizabeth Andrews ; Gitara prowadząca i rytmiczna: Mio Jäger ; Gitara rytmiczna: Milla Olsson ; Gitara basowa: Madeleine Gullberg Husberg ; Perkusja: Laura Hernandez
Wytwórnia: Roar / Rock of Angels
Pozycja w dyskografii: 3
Ciężar: 3,5/5
Najlepsze utwory: Death Becomes Her ; Hell's Belle ; In the Garden of Bones
Zalety: szybkość ; różnorodność
Wady:
Dodatkowy komentarz: Na debiucie ich muzyka najbardziej była podobna do Arch Enemy przy czym wokalistka głównie stosowała podskrzekiwane screamy, na drugim albumie zaczęli grać trochę ciężej a wokalnie pojawiły się niskie i wysokie growle, oraz co ciekawe, bardzo sporadycznie, czyste wokale (czytaj może razem przez minutę na płytę). Na Death Becomes Her ponownie zaszły pewne zmiany w brzmieniu, zazwyczaj grają jak na debiucie czyli melodyjnie w połączeniu z podskrzekiwanymi screamami, jednak ogólnie muzyka jest bardziej zróżnicowana niż dawniej gdyż z jednej strony czasami robi się ciężej a wtedy pojawiają się bardziej mięsiste riffy oraz breakdowny wraz z niskimi i wysokimi growlami, z drugiej strony czasem robi się lżej a wtedy melodyjność się zwiększa oraz pojawiają się symfoniczne wstawki, którym towarzyszą już zdecydowanie bardziej rozbudowane partie czystego wokalu. Poprzednie albumy dostawały ode mnie 7/10 jednak tym razem, dzięki zwiększonej różnorodności, symfonicznym wstawkom i udanych eksperymentów Elizabeth z czystym wokalem i niższymi growlami, udało im się dobić do 8/10 i mam nadzieję, że w przyszłości będą kontynuować tę drogę.
16. Crown of Madness "Memories Fragmented" (8/10)
Tracklista:
1. Visions from a Past Life
2. Sovereign Blood
3. Burdened
4. Ashes of Mine
5. When I Don't Remember You
6. Deafening
7. Sea of Fangs
8. Dreamless Nights No Longer
9. Hollow Thresher
10. The Grand Design
Długość: 0:35:59
Gatunek: Progressive Technical Death Metal
Data wydania: 28.02.2025r
Kraj: Kanada
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal, gitara prowadząca, rytmiczna i basowa: Sunshine Schneider ; Perkusja: Connor Gordon
Wytwórnia: Transcending Obscurity Records
Pozycja w dyskografii: 1
Ciężar: 4,5/5
Najlepsze utwory: Ashes of Mine ; When I Don't Remember You ; The Grand Design
Zalety: klimat ; złożoność i rozbudowanie utworów ; technika
Wady:
Dodatkowy komentarz: Wykonują klimatyczny death metal z charakterystycznymi progresynometalowymi riffami i zwolnieniami, natomiast w szybszych partiach zaczynają grać bardziej techniczniej a wszystkiemu towarzyszą growle przy czym nieraz czuć przy nich emocjonalność a nie tylko agresywność jak to zwykle bywa w gatunku. Swoją drogą to kiedy na potrzeby rankingu sprawdzałem skład, zostałem zaskoczony tym, że za wokal odpowiada tu kobieta, aż sprawdziłem na youtube wersję live choć zwykle tego nie robię, czy aby na pewno to nie jest jakiś błąd ale faktycznie: to kobieta tu śpiewa choć growle brzmią mało kobieco a zwykle dosyć łatwo jest odróżnić kobiece growle od męskich.
17. Caliban "Back From Hell" (8/10)
Tracklista:
1. Resurgence (Intro)
2. Guilt Trip (gościnnie: Lukas Nicolai z Mental Cruelty)
3. I Was a Happy Kid Once
4. Back From Hell (gościnnie: Jonny McBee z The Browning)
5. Insomnia
6. Dear Suffering (gościnnie: Joe Bad z Fit For an Autopsy)
7. Alte Seele
8. Overdrive
9. Infection
10. Glass Cage
11. Solace In Suffer
12. Till Death Do Us Part
13. Echoes
Długość: 0:41:37
Gatunek: Metalcore
Data wydania: 25.04.2025r
Kraj: Niemcy
Język tekstów: angielski ; jeden utwór po niemiecku
Skład: Wokal prowadzący: Andreas Dörner ; Gitara rytmiczna i czysty wokal: Denis Schmidt ; Gitara: Marc Görtz ; Gitara basowa i dodatkowe wokale: Iain Duncan ; Perkusja: Patrick Grün
Wytwórnia: Century Media Records
Pozycja w dyskografii: 13
Ciężar: 3/5
Najlepsze utwory: Guilt Trip ; Back From Hell ; Insomnia
Zalety: szybkość ; energia, chwytliwość ; dobre featuringi
Wady:
Dodatkowy komentarz: Prawdziwy gigant metalcore i zdecydowanie jeden z najlepszych zespołów w gatunku, którego charakteryzuje oryginalność i stała wysoka forma więc nie ma sensu abym ich jakoś specjalnie przedstawiał. W tym roku wydali swój dwunasty krążek na którym grają muzykę w swoim opracowanym już dawno stylu więc kto ich zna ten nie będzie niczym zaskoczony, jeżeli ktoś ich jednak nie zna to napiszę, że grają metalcore, który jednak nie jest taki melodyjny jak u wielu innych zespołów, tylko z bardziej soczystymi, prawie groove metalowymi riffami a ponadto można u nich znaleźć sporo breakdownów, natomiast wokalnie mamy mieszankę screamów i czystych wokali za które odpowiadają dwie osoby przy czym, główny wokalista, który dawniej wyłącznie śpiewał screamem, od czasu Gravity również stosuje czyste wokale. Normalnie 8/10 jest bardzo dobrą oceną i dla wielu zespołów dociągnięcie do niej jest największym sukcesem w karierze, jednak w przypadku Caliban, którzy zdążyli przyzwyczaić słuchaczy do płyt na poziomie dziewiątek i dziesiątek, taka ósemka wywołuje u mnie pewne rozczarowanie a słuchaniu Back From Hell ciągle towarzyszy uczucie powielania schematów i kopiowania samych siebie, czyli sytuacja jest identyczna jak w przypadku wydanego w 2016 roku albumu Gravity oraz wszystkich wydanych po nim, można więc powiedzieć, że zespół przeszedł do fazy odcinania kuponów jednak nawet to robią w typowym dla siebie stylu czyli bardzo dobrze. Ciekawostka: Od momentu wypuszczenia w 2011 roku EPki z coverami na której znalazł się genialnie zrobiony utwór Sonne, Caliban zapoczątkowało tradycję polegającą na umieszczaniu na albumach, jednego utworu w ich ojczystym języku, przy czym zwykle okazywały się być one najmniej ciekawymi na danym krążku, tym razem, jednak niemieckojęzyczny Alte Stele spokojnie można zaliczyć do jednego najlepszych.
18. Ihlo "Legacy" (8/10)
Tracklista:
1. Wraith
2. Replica
3. Source
4. Empire
5. Storm
6. Mute
7. Cenotaph
8. Haar
9. Legacy
10. Signals
Długość: 1:08:34
Gatunek: Progressive Metal / Progressive Rock / Ambient
Data wydania: 29.08.2025r
Kraj: Wielka Brytania
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal i keyboard: Andy Robison ; Gitara prowadząca i rytmiczna: Phil Monro, Rob Mair ; Gitara basowa: Michael Roberts ; Perkusja: Clark McMenemy
Wytwórnia: KScope
Pozycja w dyskografii: 2
Ciężar: 2/5
Najlepsze utwory: Wraith ; Replica ; Cenotaph
Zalety: klimat ; złożoność i rozbudowanie utworów
Wady:
Dodatkowy komentarz: Na wydanym w 2019 roku debiucie zaprezentowali muzykę utrzymaną na granicy progresywnego metalu i rocka z mocnymi wpływami ambientu i elementami djentu natomiast tegoroczny album… zawiera praktycznie te same części składowe przy czym tym razem progresywny metal i charakterystyczne dla niego soczyste riffy dominują, ambient poza kilkoma wyjątkami jak np. w pierwszej połowie utworu Mute gdzie wybija się na pierwszy plan, stał się bardziej ozdobnikiem (poprzednio w zasadzie ciągle towarzyszył słuchaczowi spychając gitary nieco w tył) a djent został ograniczony (znaczy się sposób śpiewania od razu przywodzi na myśl djentowe kapele, głównie Tesseract jednak djent definiują głównie polirytmiczne riffy a tych nie ma za dużo), poza tym same utwory stały się dłuższe i bardziej rozbudowane. Ciekawostka: w środkowej części tytułowego utworu, po raz pierwszy w historii zespołu pojawiły screamy (choć w niewielkiej ilości), podczas gdy normalnie można znaleźć u nich jedynie wolny, klimatyczny trochę smutnobrzmiący czysty wokal.
19. Godeater "Alvorecer" (8/10)
Tracklista:
1. Leech
2. Encased in Wax
3. The Enveloping Grey
4. Reprieve
5. Soil and Steel
Długość: 0:23:48
Gatunek: Technical Deathcore
Data wydania: 28.11.2025r
Kraj: Wielka Brytania
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal: Jamie Harrison; Gitara prowadząca i rytmiczna: Ross Reagan ; Gitara basowa: Gavin ; Perkusja: Spencer
Wytwórnia:
Albumów w dyskografii: 2, obecnie wydali EPkę
Ciężar: 3,5/5
Najlepsze utwory: Encased in Wax ; The Enveloping Grey ; Soil and Steel
Zalety: technika ; szybkość ; zróżnicowane jak na deathcore
Wady:
Dodatkowy komentarz: Wykonują deathcore jednak w porównaniu z typowymi przedstawicielami gatunku nie grają szczególnie ciężko gdyż przede wszystkim stawiają na technikę, breakdownów jest stosunkowo niewiele, podobnie jak growli, za to wokalnie przeważa scream, któremu często towarzyszą czyste wokale czyli w zasadzie można by więc napisać, że to taki deathcore, który instrumentalnie zahacza o technical death metal a wokalnie o metalcore. Małe rozwinięcie: techniczność jest na bardziej standardowym poziomie technicznego grania, bez przekombinowania znanego chociażby z zespołu Obscura gdzie muzycy mają tendencję do zbytniego popisywania się, growle jak są to wysokie i bardziej na granicy ze screamem, screamy występują w postaci agresywnych jak i od czasu do czasu emocjonalnych, cleanów jest sporo ale nie są w żadnym razie przesłodzone (za to mocno kojarzą mi się z tymi z Between The Buried And Me), dodatkowo w ich muzyce czasem występują klimatyczne zwolnienia i melodyjne tło. Oni od początku trzymali się swojego stylu więc mój opis dotyczy zarówno obu longplayów jak i najnowszej EPki, co akurat może zaskakiwać gdyż od wydanego w 2022 roku Vespera, wymianie uległ praktycznie cały skład oprócz gitarzysty, Rossa Reagana a jednak gdybym o tym nie wiedział to po brzmieniu bym się chyba nie zorientował gdyż nowi muzycy idealnie się wpasowali w charakterystyczny styl Godeater.
20. Aeonian Sorrow "From The Shadows" (8/10)
Tracklista:
1. Harbinger of Ruin
2. Whispers in the Dark
3. The Blackened Forest
4. Mist of Oblivion
Długość: 0:31:57
Gatunek: Doom Metal
Data wydania: 31.03.2025r
Kraj: Finlandia
Język tekstów: angielski
Skład: Wokal (growl): Joel Notkonen ; Wokal (czysty) i keyboard: Gogo Melone ; Gitara prowadząca i rytmiczna: Taneli Jämsä, Jukka Jauhiainen ; Perkusja: Achilleas Papagrigoriou
Muzyk sesyjny: Gitara basowa: Jani Berney Mikkänen
Wytwórnia:
Pozycja w dyskografii: 4
Ciężar: 3/5
Najlepsze utwory: Harbinger of Ruin ; The Blackened Forest ; Mist of Oblivion
Zalety: klimat ; zestawienie ze sobą na zasadzie kontrastu ciężaru i łagodności ; długie, rozbudowane utwory ; wokale Gogo Melone są jeszcze bardziej zróżnicowane niż wcześniej
Wady:
Dodatkowy komentarz: Na początku małe wyjaśnienie w kwestii pozycji w dyskografii: Wydane w 2020 roku A Life Without zazwyczaj nazywane jest Epką, jednak wymyka się ona z definicji mówiącej, że "Epka zawiera od trzech do pięciu utworów a jej długość nie przekracza 30 minut" gdyż wprawdzie utwory są cztery ale całość ma 35 minut czyli tyle ile wiele pełnoprawnych longplayów w gatunkach takich jak metalcore czy deathcore a więc osobiście uznaję ją jako drugą płytę kapeli, ta sama sytuacja powtórzyła się teraz w przypadku From The Shadows i ponownie w rankingu uznaję ją za pełnoprawny album. Wcześniej wykonywali funeral doom metal ze zdecydowaną przewagą męskich growli i tylko od czasu do czasu pojawiały się czyste wokale Gogo Melone, jednak zarówno na wydanym w 2023 roku Katara jak i teraz najlepszym tagiem jest po prostu doom metal gdyż już wtedy nieco złagodnieli, wokali Gogo jest znacznie więcej a także są bardziej zróżnicowane (jednak ogranicza się do czystych wokali, choć jej band Elysia pokazuje iż dobrze radzi sobie również z niskimi growlami), poza tym ogólnie zrobiło się mniej „pogrzebowo” a bardziej przestrzennie i klimatycznie również za sprawą melodyjnych riffów, elementom ambientowym, wykorzystywaniu pianina i instrumentów smyczkowych. Wcześniej, przy każdej płycie skład zespołu ulegał pewnym zmianom (z pierwszego składu zostali wokalistka Gogo Melone i gitarzysta Taneli Jämsä), tym razem jednak pozostał ten sam co ostatnio, jednak po tym jak w 2020 roku odszedł od nich basista to zamiast zatrudnić nowego, zaczęli zatrudniać do tego muzyków sesyjnych a na From The Shadows został nim Jani Berney Mikkänen czyli mąż Gogo a jednocześnie muzyk z którym wcześniej założyła wspomniany już wcześniej projekt Elysia.
21. Orbit Culture "Death Above Life" (7/10)
22. Frayle "Heretics & Lullabies" (7/10)
23. The Man-Eating Tree "Night Verses" (7/10)
24. The Unguided "Hellven" (7/10)
25. Gigafauna "Eye To Windward" (7/10)
26. King 810 "K7: RUSBELT NU METAL 2" (7/10)
27. Psychonaut "World Maker" (7/10)
28. Aephanemer "Utopie" (7/10)
29. Unprocessed "Angel" (7/10)
30. Eluveitie "Ànv" (7/10)
31. Dawn of Solace "Affliction Vortex" (7/10)
32. Lacuna Coil "Sleepless Empire" (7/10)
33. Buried Realm "The Dormant Darkness" (7/10)
34. Lord of the Lost "OPVS NOIR Vol. 1" (7/10)
35. Arch Enemy "Blood Dynasty" (7/10)
36. Dawn of Ouroboros "Bioluminescence" (7/10)
37. Epica "Aspiral" (7/10)
38. Alien Weaponry "Te Rā" (7/10)
39. AkiaveL "InVictus" (7/10)
40. Upon A Burning Body "Blood of the Bull" (7/10)
41. Burning Witches "Inquisition" (7/10)
42. Architects "The Sky, The Earth & All Between" (7/10)
43. Enemy Inside "Venom" (7/10)
44. Blackbriar "A Thousand Little Deaths" (7/10)
45. Amorphis "Borderland" (6/10)
46. Tetrarch "The Ugly Side of Me" (6/10)
47. Paradise Lost "Ascension" (6/10)
48. Demon Hunter "There Was a Light Here" (6/10)
49. Between The Buried And Me "The Blue Nowhere" (6/10)
50. Abigail Williams "A Void Within Existence" (6/10)
51. Deftones "private music" (6/10)
52. Novembers Doom "Major Arcana" (6/10)
53. Battle Beast "Steelbound" (6/10)
54. Lord of the Lost "OPVS NOIR Vol. 2" (6/10)
55. Ancient Death "Ego Dissolution" (6/10)
56. Spiritbox "Tsunami Sea" (6/10)
57. Jinjer "Duél" (6/10)
58. Clouds "Desprins" (6/10)
59. Remina "The Silver Sea" (6/10)
60. Obscura "A Sonication" (6/10)
61. All That Remains "AntiFragile" (6/10)
62. Whitechapel "Hymns in Dissonance" (6/10)
63. Daron Malakian and Scars On Broadway "Addicted To The Violence" (6/10)
64. LANDMVRKS "The Darkest Place I've Ever Been" (6/10)
65. Disarmonia Mundi "The Dormant Stranger" (5/10)
66. King 810 "Rustbelt Nu Metal" (5/10)
67. Monolith "The Price of Their Heaven" (5/10)
68. Lorna Shore "I Feel The Everblack Festering Within Me" (5/10)
69. Liv Sin "Close Your Eyes" (5/10)
70. Stellar Circuits "Phantom :: Phoenix" (5/10)
71. Tallah "Primeval Obsession Detachment" (5/10)
72. Memphis May Fire "Shapeshifter" (5/10)
73. Despised Icon "Shadow Work" (5/10)
74. Sleep Token "Even In Arcadia" (5/10)
75. Crypts of Despair "We Belong In The Grave" (5/10)
76. Signs of the Swarm "To Rid Myself of Truth" (4/10)
77. Heaven Shall Burn "Heimat" (4/10)
78. Devilskin "Re-Evolution" (4/10)
79. Katatonia "Nightmares As Extensions of the Waking State" (4/10)
80. Lik "Necro" (4/10)
81. Soulfly "Chama" (3/10)




















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz